Straszne i makabryczne historie, które wydarzyły się w Coventry
19:10 31/10/18 • 609
Główne atrakcje Halloween to oczywiście nawiedzone zamki oraz cmentarze im starsze tym straszniejsze, nie można zapomnieć też o zbombardowanej katedrze. W tym roku jednak opiszemy makabryczne historie, które wydarzyły się naprawdę.
"Odciął bym jej głowę gdyby nóż był ostrzejszy"
Pierwsza historia to makabryczne morderstwo jakiego dokonał John Kington. Ofiarą była jego żona Elizabeth Ann Kington całość wydarzyła się 12 Listopada 1859r, czyli około 159 lat i 13! dni temu. Pani Kington przeczuwała, że coś niedobrego może jej grozić ze strony męża, wspomniała nawet właścicielce domu, w którym mieszkała, że poprosiła brata, aby jej towarzyszył tak bała się spotkania z mężem.

Wg opowiadań Elizabeth i jej brat poszli w kierunku miejsca gdzie pracowała na East Street, jednak kiedy dotarli do Harnall Row natknęli się na Pana Kingtona. Ten pozbył się brata, następnie poprosił kobietę, aby do niego wróciła. Elizabeth jednak odmówiła, John natomiast nie odpuszczał i wdał się z żoną w kłótnię całość miała trwać około pół godziny, w międzyczasie mieli oni przejść niedaleko Swan Lane, w okoliczne pola.

Następnie padła ostatnia prośba i ostatnie "nie" wtedy John rzucił żonę na ziemię i kolanami przycisnął jej klatkę piersiową oraz ramię do ziemi zadał jej pierwsze cięcie na twarzy, kobieta z płaczem wykrztusiła z siebie jeszcze dwa ostatnie słowa "Wybacz mi! Wybacz mi!" na co John brutalnie odpowiedział "Wybaczałem Ci już wiele razy! gdyby tu był teraz Twój ojciec spotkało by go to samo" - po czym podciął jej gardło z taką pasją, że nie pozostała, ani jedna cała tętnica.... Będącemu w nieludzkim szale Kingtonowi śmierć kobiety nie wystarczyła, postanowił kontynuować cięcie, aż odetnie kobiecie całą głowę. I pewnie by mu się to udało gdyby nóż nie był tępy - relacjonowali Ci co go zastali w szale zakrwawionego nad ciałem, żony.
John Kington został pojmany w sądzie nie przyznał się do winy jednak, dowody były przytłaczające włączając w to zeznania policjanta, który zaraz po morderstwie zapytał Kingtona o narzędzie zbrodni - na co on odparł, że leży przy niej, że jest wystarczająco nieżywa i że to wina jej ojca, dodał także, że odciął by jej całą głowę gdyby nóż był ostrzejszy. John został skazany na śmierć przez powieszenie 30 grudnia roku pańskiego 1859

"Jego czaszka była roztrzaskana, a mózg był wszędzie dookoła"
Kolejna historia nie zakończyła się złapaniem i ukaraniem sprawcy i do dziś jest nierozwiązana. Niektórzy sądzą, że w dalszym ciągu ta sama zła siła grasuje w dzisiejszych czasach i szuka samotnych ofiar na obrzeżach miasta, ale kto by im tam wierzył...
Był to marzec rok 1845 morderstwo to zostało uznane jako przerażające i mroczne, ze względu na premedytację i trud jaki morderca zadał sobie, aby dodatkowo zniszczyć ciało ofiary. Całość wydarzyła się w Berkswell, a ofiarą był stary człowiek co go to ludzie znali tylko jako Tranter. Miał on jakieś 60 lat, mieszkał i żył z farmy, którą posiadał na obrzeżach Coventry. Mówiono, później z przerażeniem w całym mieście, że jak go znaleźli to czaszka była zmiażdżona, a mózg był rozchlapany. Ostatni raz widział Trantera, żywego Satchwell chłopak co to pracował u niego na farmie. Pamięta on, że to było jakoś w poniedziałek w czasie śniadania jak stary powiedział mu co ma zrobić na polu, a później, że ma przyjść załatać kila worków. Około 12 chłopak zjawił się na obiedzie, jednak wszystko było zamknięte okna i drzwi. Ponieważ takie sytuacje czasami się zdarzały chłopak nie przejął się, nawet kolejnego dnia jak zastał farmę zamkniętą nie zastanowił się tylko poszedł do domu. Dopiero w środę powiadomiono policję, która wyważyła drzwi. Po wejściu do chaty wszędzie walały się dokumenty własnościowe, Trantera znaleźli jednak w wychodku (outhouse - takim większym wychodku ;) ) leżał z twarzą skierowaną ku ziemi, z roztrzaskaną czaszką i mózgiem rozchlapanym wokoło. Niedaleko znaleziono także narzędzie zbrodni, czyli zakrwawiony bill-hook (taka maczeta z zakrzywioną końcówką) można było bez problemu dostrzec na nim kępki włosów z głowy starego Trantera.
Kiedy wieść obiegła miasto różne historie ludzie opowiadali, podobno było dwóch takich mężczyzn co to w tym czasie właśnie szukało "starego przyjaciela" widziano ich jak opuszczali miasto pociągiem w ten sam dzień. Mimo poszukiwań sprawcy lub sprawców tego morderstwa nie zostali złapano.


"Jedna z ostatnich powieszonych w Coventry kobiet"
Na koniec przedstawiamy historię, kobiety z 1830 roku, której "życie po śmierci" było elementem wystawy w Herbert Art Gallery & Museum w Coventry w 2009 roku, a tak naprawdę jej głowa.
W 1830 roku Mary Ann Higgins 19 latka jak ją opisywały gazety z tamtego czasu całkiem ładna jednak bez intelektualnego polotu.
Mary Ann była siostrzenicą Williama Moore Higginsa. Kiedy brat Williama, a ojciec Mary Ann zmarł William adoptował Mary z zamiarem wpisania przekazania jej swoich oszczędności w testamencie. William miał pomiędzy 100 a 200 funtów oszczędności - całkiem duża suma jak na tamte lata (1 funt z tamtych lat to około 70 funtów obecnie). Na początku 1831 roku Mary poznała 21 letniego Edwarda Clarka zegarmistrza, z którym zaczęła się spotykać. Mary zaczęła podkradać pieniądze ojczyma i przekazywać je Edwardowi, który coraz szybciej się w ten sposób bogacił.
22 Marca 1831 roku Mary próbowała kupić arszenik w sklepie chemicznym Wyly pod pretekstem chęci pozbycia się szczurów. Jednak sprzedawca odmówił sprzedaży tej trującej substancji bez świadka. Wracając na Spon Street spotkała kobietę, którą znała Elizabeth Russell i ta zgodziła się pójść z nią do jeszcze raz do chemika kupić trutkę. Sprzedawca zapakował arszenik w papier oraz dodatkowo opisał arszenik - trucizna. Po południu Edward przyszedł do Williama i razem zjedli zupę (grochówkę - pea soup) na obiad. Niedługo po tym William zaczął wymiotować, około północy Mary wezwała sąsiadkę starszą kobietę Mrs Green, która po przyjściu do domu zobaczyła Williama martwego na łóżku Mary. Rano Edward przyszedł do domu Williama dowiedzieć się jak ten się czuje jednak został poinformowany o jego śmierci. Kolejna sąsiadka Mrs Moore przyszła do domu pomóc Mary sprzątać, znalazła ona niedojedzoną zupę Williama i podgrzała ją zobaczyła wtedy białą substancję na dnie garnka. Zostawiła ten garnek z zupą pod opieką stolarza, który przyszedł zdjąć miarę na trumnę, a następnie pojechała do chirurga, który sprawdził żołądek Williama i uznał, że jest on mocno podrażniony. Chirurg wysłał próbkę żołądka jak i garnek z zupą do badania. Została powiadomiona policja i Mary została aresztowana.
Na początku zaprzeczyła ona wszystkim zarzutom jednak później przyznała, że dodała dwie czubate łyżki arszeniku do talerza zanim wlała zupy.

W kolejnych zeznaniach Mary chciała przerzucić winę na Edwarda, mówiąc, że ją bił i wykorzystywał kiedy nie przynosiła wystarczającej ilości pieniędzy. Oboje zostali oskarżeni o umyślne zabójstwo i sprawa została odroczona do kolejnego spotkania Coventry Assizes ("sądy okresowe"). Para stanęła przed sądem w Warwick we wtorek 9tego sierpnia. Oboje zostali oskarżeni o morderstwo jednak Edward dodatkowo jako "zleceniodawca - organizator" zabójstwa. Mary nie broniła się powiedziała tylko, że jest niewinna, natomiast Edward przedstawił pismo, w którym odniósł się do zarzucanych mu czynów i słabych dowodów, oraz przedstawił kilku świadków świadczących o jego dobrym charakterze. Nikt nie poświadczył w sprawie Mary. Po sześciu minutach rozprawy Edward został uznany niewinny, a Mary została skazana na powieszenie w przeciągu 48h, a jej ciało przekazane do "badań" (głównie sekcje zwłok itp zgodnie z aktem z 1752, który zezwalał na badania na ciałach morderców skazanych na śmierć po wykonaniu wyroku) . Zgodnie z relacjami w gazecie Mary płakała w trakcie ogłaszania wyroku.

Egzekucja
Przed południem w czwartek 11stego sierpnia 1831 roku Mary została umieszczona w wozie, w którym była także jej trumna, jechała siedząc na niej przed dwie mile z więzienia w Coventry do nowych szubienic wzniesionych na Whitley Common (odnoga London Road) Mary dotarła do szubienic o 12:30. William Calcraft jej kat zdjął jej czapkę i nałożył biały kaptur związał jej ręce i nogi. Mary miała w ręce tzw handkerchief (husteczkę) i po jej upuszczeniu kat wyjął śrubę. Mary zmarła po kilku chwilach szamotania się, natomiast jej ciało wisiało jeszcze przez godzinę dopiero po tym zostało ono zdjęte i przeznaczone do badań chirurgom. Egzekucję widziało około 15 000 gapiów.

Mary była ostatnią osobą straconą w Whitley Common oraz ostatnią osobą jaka dojeżdżała do szubienic wozem w mieście. Wszystkie inne hrabstwa przeniosły egzekucje do specjalnych szubienic.

Egzekucje w Coventry były rzadkimi wydarzeniami było ich tylko sześć w 19 wieku. Dwóch mężczyzn powieszono w 1800 za oszustwo, dwóch kolejnych w 1821 za włamania, Mary Ann Higgins w 1831 oraz ostatnia Mary Ball 9tego sierpnia 1849 roku.
Co ciekawe ciężko z doniesień gazet określić rolę Edwarda w tym morderstwie. Jest duże prawdopodobieństwo, że Mary zrobiła to sama bez udziału i pomocy osób trzecich.

Głowa w Muzeum
W 1970 roku Herbert Art Gallery & Museum w Coventry pozyskało do swojej kolekcji unikatowy obiekt - głowę Mary Ann Higgins przez niecałe 40 lat ta głowa przebywała w pudełku do czasu kiedy w 2009 wystawiono ją w galerii z innymi przedmiotami związanymi z przestępczością oraz karaniem przestępców z tamtych czasów. Głowa była umieszczona za białym parawanem z przestrogą dla osób o słabych nerwach.
Dodatkowo wystawa ta rozbudziła dyskusje na temat pokazywania ludzkich szczątków jako obiektów w muzeach.

Droga głowy Mary do muzeum nie jest w 100% znana. Zaraz po sekcji głowa została zabezpieczona, dzisiaj skóra na czaszce oraz tkanka miękka w dalszym ciągu jest widoczna tak jak płyn/wosk wstrzyknięty do żył w celu zabezpieczenia. Najprawdopodobniej jej głowa przez jakiś czas przebywała u chirurga policyjnego w 1919 została wystawiona w Coventry jako ciekawostka następnie trafiła do prywatnych rąk i dopiero na koniec do Herbert Art Gallery & Museum. Co do reszty ciała Mary nie ma informacji o tym co się z nim stało.


To jest ostatnia z historii :) mamy nadzieje, że Wam się podobało.

Komentarze

  • To jest długi, ale dość ciekawy news/artykuł :) dość szokujące klimaty zwłaszcza ten o Mary. Niektóre budynki które mijacie w drodze do pracy, ludzie opisani w tych historiach też je mijali! :) miłej nocy :)

    Jutro Wszystkich Świętych będzie informacja odnośnie mszy w Polskim Kościele.

    Gdyby nie ludzie jak TY świat byłby nudny